NIGHT CLUBS

Miami Night Club, jeden z najstarszych klubów nocnych w Szczecinie

Drodzy Panowie, jeśli będziecie w Szczecinie, koniecznie udajcie się do Miami Night Clubu. Czemu akurat tam? Bo to jeden z najstarszych klubów nocnych w mieście. Atrakcyjne panie, bogaty asortyment trunków, eleganckie (trochę trącące myszką) wnętrze z wygodnymi lożami to gwarancja odprężenia na dobrym poziomie. Nie to jednak przemawia za Miami Night Clubem.
 
Dziś takich miejsc jest jak na lekarstwo. O spokój, dyskrecję, ciszę, mgłę tajemnicy i niedomówień trzeba się starać, trzeba ich szukać i nie zawsze się to udaje. Miami Night Club to oferuje, trochę w nim czaru minionej epoki, niemniej może to być atutem w dzisiejszym świecie, gdzie rządzą hałas, tłum, blichtr i lans.
 

Jacuzzi Club & Resort, elitarny przybytek rozkoszy dla swingersów

Kochani, w naszym kraju znajduje się jeden z największych w Europie ośrodków dla swingersów i naturystów. Elitarny przybytek rozkoszy, który prowadzą Robert i Ewa, nazywa się Jacuzzi Club & Resort. Oto fragmenty wywiadu, który przeprowadził Filip Kortus. Zapraszam do lektury.
 
<> Filip Kortus: Wiem, że pomysł na lokal zrodził się podczas Waszego pobytu na Wyspach Kanaryjskich. Organizowaliście tam małe prywatne imprezy i początkowo tylko dla znajomych. Czy to było główną inspiracją dla dzisiejszego klubu?
 
Robert: To chyba wynik osobistego sposobu myślenia o wszystkim, tzn. „nic nikomu do tego, co robi Kowalski - jeśli ten Kowalski nie szkodzi innym”. Ludzie powinni być po prostu odpowiedzialni za siebie i dotyczy to wszystkiego, również takiej sfery życia jak seks. Każdy otacza się ludźmi do siebie podobnymi, zarówno w życiu, jak i w interesach. My po prostu lubimy przebywać w otoczeniu ludzi, którzy nie noszą za wysoko nosków, ale jednocześnie nie mają kompleksów, nie są sztucznie pruderyjni itd.
 
Według nas nie ma większego zakłamania, niż robienie sensacji z gołej pupy, czy nawet filmu pornograficznego, a jednocześnie nagradzania postaw czy filmów promujących np. mordowanie się.
 
Świat jest chory i zakłamany, a swingersi to ludzie, którzy naprawdę w zdecydowanej swojej większości myślą inaczej. Pomysł na otaczanie się normalnymi ludźmi to po prostu sposób na życie.
 
<> Czym wyróżnia się Twój kurort na tle innych, europejskich?
 
Zasadą, że to nadal nie jest miejsce publiczne i aby przyjechać trzeba mieć nasze zaproszenie. Aby je otrzymać, trzeba bardzo uważnie poznać zasady i zwyczaje jakie u nas panują (od tego jest strona internetowa ośrodka).
 
Wychodzimy z założenia, że klub czy ośrodek to nie miejsce, tylko ludzie. Ludzie, którzy u nas bywają, trafili do nas z uwagi na to, że mają podobne do nas oczekiwania od innych, sami mają podobne standardy zachowania, higieny itd. Tu nie ma miejsca dla imprezowiczów, którzy jadą gdzieś poimprezować - to miejsce dla klubowiczów, ludzi, którzy chcą spotkać znajomego albo kogoś obcego, ale podobnego do nich.
 
Od razu też wyjaśnię, że to wcale nie jest tak, że skoro to Swingers Club, to wszystko sprowadza się tu do seksu z innymi. Takie jest potoczne postrzeganie tego typu miejsc, ale z drugiej strony wiele klubów na świecie pracowała na taką kiepską opinię.
 
Do nas przyjeżdża naprawdę wiele osób, które wcale nie trafiają do łóżka z innymi, są tutaj, ponieważ atmosfera im odpowiada, bo nikt niczego od nich nie oczekuje i wbrew pozorom to spokojniejsze miejsce niż każda inna dyskoteka czy pub.

New Orleans Gentlemen's Club - negatywne opinie klientów

New Orleans Gentlemen's Club - negatywne opinie klientów
 
<> The girls are nice looking but they are not good dancers and this place is super expensive and offers only lap dance which cost 50€ for 4 minutes.... sucks....
 
<> It was a great night and I think what is most important the Bachelor had a lot of fun. Especially the stage show was great thank you girls for that. Nerveless the 2 stars have to be explained as it was probably a big misunderstanding.
 
While I had a dance the girl had to go back on stage as it was her turn to dance... so I was interrupted and the dance hasn’t finished. After this show the dance continued (what I thought) but some how I was asked to pay again to finish the dance?! I asked for the manager „Jakub“ and the dancer explained the situation to him, but he told the same. I took my guys and we left the club immediately they tried to offer me this dance for free realizing that we are leaving but my mood was f... already and the night was done for me. Bad ending of a great beginning.
 
I had a chat whit Jakub again before leaving he said he misunderstood the situation but it was how I said done for me. 
 
Without that situation I would totally give 5 Stars as all before was great and maybe give this club another try at the next bachelorsparty.
 
<> The doormen was very polite and so was the bartender but the rest was not good, very procy even for polen! ten girls sitting around a table and only one came and talk to me and she was really pushy and nagging directly about private dancing, the girls who was dancing at the scene was so boring it looked like they was forced.
 
<> Hmmm... les filles sont jolies, le cadre est bien mais il manque quelques choses pour Que ca en vaille le détour. Bien mais pas transcendant, ça manque de professionnalisme.
 

Rozmowa z Saszą Różycką, autorką książki “Wenus bez futra” o pracy striptizerki

Rozmowa z Saszą Różycką, autorką książki “Wenus bez futra” o pracy striptizerki, kryzysie, mitach związanych z jej zawodem i obraźliwych komentarzach, do których można się z czasem przyzwyczaić.

 
Newsweek: Obalmy kilka mitów.
 
Sasza Różycka: Nogi ubezpieczone na milion złotych? Kilka dziewczyn tak zrobiło. Kwestia priorytetów.
 
Newsweek: Ubezpieczenie, to chyba podstawa? 
 
Sasza Różycka: Wypadek na motocyklu i leżysz parę tygodni, co wtedy? Chorobowego nie masz. W Polsce raczej woli się milczeć, że ta branża w ogóle istnieje, ale jak się postarasz, to i umowę o pracę dostaniesz.
 
Newsweek: Nienormowany czas pracy w twoim zawodzie oznacza wolne, kiedy tylko chcesz. W swojej książce “Wenus bez futra” napisałaś, że przez sześć lat pracy, jako striptizerka objechałaś pół świata.
 
Sasza Różycka: Ale harujesz aż do utraty tchu i dopiero wtedy możesz sobie zrobić te parę tygodni przerwy. Chociaż niektóre dziewczyny wolą harować cały czas, żeby móc więcej odłożyć. Ja już nie pamiętam, kiedy miałam wakacje. Chyba, że mówimy o work and travel, które sobie urządzam od jakiegoś czasu. Cały zeszły rok tak wyglądał. Na wiosnę pracowałam w Monachium, później w Belgii, no i na koniec wakacji w Grecji, ale na szczęście były to Ateny.
 
Newsweek: A kryzys?!
 
Sasza Różycka: Wiem, ale ja trochę lubię takie syfiaste miasta. Szkoda tylko, że sam klub w Atenach był wyjątkowo nieciekawym miejscem. W sumie nie wiem, jak wytrzymałam tam tyle czasu.
 
Newsweek: Brud, to jedno, ale chyba musisz zarabiać pieniądze.
 
Sasza Różycka: A nie słyszałeś, że branża dóbr luksusowych umyka kryzysowi?
 
Newsweek: Tylko, że...
 
Sasza Różycka: Czy ta branża jest dobrem luksusowym? To raczej nietrwała przyjemność. Ale popatrz jak to wygląda w Polsce.
 
Newsweek: W naszej “zielonej wyspie”?
 
Sasza Różycka: Jak zaczynałam sześć lat temu, to już mówiono głośno o kryzysie, gazety trąbiły o tym bez przerwy, że katastrofa, bieda itd. A w klubie, w którym wtedy pracowałam? Dzikie tłumy, po kilkaset osób w weekendy. I pieniądze. Może to wynikało ze strachu, że zanim kryzys przyjdzie do nas, to jeszcze zdążymy się pobawić. Był szał, ale teraz jest do dupy.
 
Newsweek: Widać?
 
Sasza Różycka: Widać ludzi zmęczonych życiem, takich, którzy wyglądają na czterdziestkę, a mają dwadzieścia kilka.
 
Newsweek: W ilu klubach pracowałaś?
 
Sasza Różycka: Na świecie? Trudno zliczyć. W Warszawie to mój czwarty klub i nie zamierzam się stąd ruszać.
 
Newsweek: Właśnie. Czytając twoją książkę, myślałem o tym, że dziewczyna popracowała jako striptizerka, a teraz napisała spowiedź, w której wszystko obsmaruje, a tu zdziwienie...
 
Sasza Różycka: Bo dalej pracuję?
 
Newsweek: Tak.
 
Sasza Różycka: Zastanawiałam się, czy napisanie książki, kiedy dalej wykonuję ten zawód jest fair. Ale szybko mi przeszło. Raczej martwiłam się możliwymi konsekwencjami pokazania twarzy. Pracowałam kiedyś w klubie z dziewczyną, która wystąpiła w telewizji. Ludzie faktycznie przychodzili czasem na nią popatrzeć z ciekawości. Mi się to na razie nie zdarzyło, i całe szczęście.

Queens Tabledance, der legendäre Stripclub und Tabledance Münchens

Erlebe, wovon andere nur träumen, im exklusivsten Tabledance Münchens. Genießen Sie in anspruchsvoller Atmosphäre die prickelnden Erotikshows der Ladies auf der Bühne, während Sie sich entspannt in einem der vielen bequemen Separees zurücklehnen. Die internationalen Tänzerinnen im Queens Tabledance – dem Striptease Club in München – verstehen es, Erotik, Verführung, Varieté und Akrobatik miteinander zu verbinden. Ihnen zu widerstehen ist unmöglich. Wir freuen uns auf Ihren Besuch.

 

Swingers Club Prive - negatywne opinie klientów

Swingers Club Prive - negatywne opinie klientów
 
"Słabe, chyba ktoś źle zrozumiał znaczenie słowa "wysublimowany". Trudno nazwać to nawet teatrem, bo scenariusz to: wchodźcie - pijcie - walcie. Oczywiście obsługa jest miła, ale zupełny brak prowadzącego spowodował, że się pogubliśmy. Towarzystwo też miało być na poziomie, ale wczoraj go brakło. Polecamy tym, dla których scenairiusz nie ma znaczenia, a liczy się tylko oddanie materiału genetycznego...".
 
"Idzie się pobawić ale trochę tu pusto" - napisał o Swingers Clubie Prive Bartosz Gruca - swingers, który powodowany kłamliwą reklamą postanowił zaryzykować i udać się na swingers party. Zaryzykował więc Pan Bartosz i, jak mniemam, był to jego pierwszy i ostatni raz w klubie Prive. Dlaczego? Bo odwiedzający podzielił los niejakiego Danny'ego Measura, który po pobycie w Swingers Clubie Prive doszedł do wniosku, że ów klub "to najgorsze miejsce, w jakim kiedykolwiek był". Ktoś powie, że to wybiórcze potraktowanie tematu, wszak kilku niezadowolonych tragedii nie czyni. Otóż pozwolę sobie nie zgodzić się z tą opinią. Co bowiem z tego, że statystyki przemawiają za klubem Prive skoro gros pochwał to pochwały ludzi ściśle związanych z klubem... Tworzenie sztucznego tłoku to metoda stara jak świat, nie zawsze jest jednak skuteczna. Jeśli kieszonkowcy robią tłok, ma to sens, co więcej, model ten z powodzeniem można powielać. Jeśli jednak swingersi z korporacji klubów / Lava, Euphoria, Bordeaux / stosują sztuczny tłok, wychodzi to strasznie słabo... Owszem, uda się raz złapać naiwniaka, niemniej naiwniak dwa razy do tej samej rzeki nie wejdzie, co więcej - jeszcze obsmaruje oszustów aby przestrzec innych, porządnych swingersów".
 

Szukaj

Ostatnio dodane

Newsletter

Zapisując się na newsletter, zgadzam się na przetwarzanie danych osobowych, akceptując warunki Polityki prywatności.
BIGtheme.net http://bigtheme.net/ecommerce/opencart OpenCart Templates