"Mężczyzna w średnim wieku wynajmie mieszkanie ładnej studentce. Najlepiej blondynka do 23 roku życia. W zamian oczekuję seksu. Mam rodzinę, dlatego zapewniam pełną dyskrecję".
 
Od tego typu ogłoszeń roi się w Internecie. Seks oferowany w zamian za wynajem mieszkania stał się nową walutą. Nie mówią o sobie "prostytutki". Nie są już także "galeriankami", teraz nazywają się "uniwersytutkami".
 
Jak wskazują najnowsze badania, coraz więcej studentek decyduje się na przyjemności płynące z kilkurazowego fermentu w zamian za dach nad głową. Zdaniem socjologów, obecnie około 20 proc. studentek przyznaje się do tego typu uległości. Uniwersytutki za całą noc w hotelu życzą sobie do 1000 zł, za jednorazowe spotkanie około 500 zł, a za regularny sponsoring do 6 tys. zł miesięcznie.
 
Z miesiąca na miesiąc poprzeczka w sponsoringu idzie w górę. Potencjalni wynajmujący żądają od młodych dziewczyn coraz więcej. Nie wystarcza już, żeby klientka była ładna i zadbana. Ważne, by poza seksem robiła coś więcej. Coraz częściej pojawiają się dopiski typu: "Mile widziana dziewczyna dobrze gotująca", "Poza seksem chcę, byś sprzątała i prasowała".
 
Wynajmujący, którzy decydują się na tego typu układ są najczęściej mężczyznami samotnymi, potrzebującymi poza chwilą przyjemności także kobiecej ręki. Znalezienie kandydatki, która pełni funkcję żony i w dodatku jest dużo młodsza jest dla nich rozwiązaniem idealnym.
 
Uniwersytutki zakładają, że to, co robią jest tylko tymczasową formą rozrywki. Uważają, że sprzedają się tylko na chwilę, gdy spełnią swój cel odetną się od biznesu na dobre. Jednak w wielu przypadkach metoda "płacenia w naturze" staje się czymś nieodłącznym w ich życiu...
 

Dodaj komentarz


Szukaj

Ostatnio dodane

Newsletter

Zapisując się na newsletter, zgadzam się na przetwarzanie danych osobowych, akceptując warunki Polityki prywatności.
BIGtheme.net http://bigtheme.net/ecommerce/opencart OpenCart Templates