W każdej kobiecie tkwi drapieżna kocica, którą należy ujarzmić. Co ważne, nie wystarczy ujarzmić raz, proces ten trzeba ustawicznie powtarzać. Czym częściej, tym drapieżna kocica jest bardziej usatysfakcjonowana...
 
Mając to na uwadze, mój kochanek nie poprzestaje w zamiarach uczynienia ze mnie udomowionej kotki. Ostatniej nocy użył w tym celu kajdanek adekwatnych do opisywanej sytuacji. Kajdanki przyozdobione tygrysim futerkiem miały mnie zwabić do słodkiej pułapki i tak też się stało.
 
Nim się obejrzałam, byłam unieruchomiona i podwieszona do specjalnego haka. Jak ja nie znoszę tego stanu! Wolę dzikość, preferuję wolność, którą nikt i nic nie jest w stanie ujarzmić. Tymczasem byłam zdana na łaskę lub niełaskę swego oprawcy.
 
Nie minęła minuta, a pokazał mi kto tu rządzi. Parę uderzeń bata potrafi zmienić punkt widzenia. Po chwili byłam potulna jak baranek; baranek, który godzi się na słodką rzeź...
 
Gdy ta nadeszła, znienawidzonym kajdankom byłam niezmiernie wdzięczna. Mój metalowy oprawca okazał się bowiem wybawieniem, wszak gdyby nie osławione kajdanki, bezsilna opadłabym na ziemię. Tymczasem do końca wytrzymałam batożenie...
 

Dodaj komentarz


Szukaj

Ostatnio dodane

Newsletter

Zapisując się na newsletter, zgadzam się na przetwarzanie danych osobowych, akceptując warunki Polityki prywatności.
BIGtheme.net http://bigtheme.net/ecommerce/opencart OpenCart Templates