POLNISCH

Opowiadanie erotyczne: Zakazany owoc smakuje najlepiej...

Rówieśnicy Piotra Skoteckiego zazdrościli mu życia, jakie prowadził. Przystojny blondyn, syn dyrektora dużej firmy budowlanej, zawsze „przy kasie”. Nieliczni znający go bliżej wiedzieli, że on sam wcale nie jest szczęśliwy. Otoczony gronem fałszywych przyjaciół i wdzięczących się panienek zapatrzonych w jego pieniądze, był w istocie bardzo samotny. Od śmierci matki zagubił gdzieś prawdziwego siebie i na stałe przywdział maskę beztroskiego nastolatka.
 
Jego ojciec, Maciej, oczywiście nigdy nie znajdował dla jedynaka czasu. Troska o syna przejawiała się w wypłacaniu pokaźnego kieszonkowego, opłacaniu szkoły i chwaleniu się Piotrem przed znajomym. „Piotrek kończy liceum i wysyłam go na zagraniczną uczelnię. Te polskie nie gwarantują odpowiedniego poziomu” – snuł plany Maciej, zresztą nigdy nie konsultowane z głównym zainteresowanym. Chłopak nie komentował wywodów ojca. Wizja studiów nie przerażała go, ale i nie nęciła szczególnie. Ważne było tu i teraz. Kontakt z tatą pogorszył się rok temu, kiedy starszy Skotecki poznał Ewę.
 
Od śmierci matki Piotra minęły już trzy lata i Maciej uznał, że czas zacząć nowe życie. „Kobietę swoich marzeń”, jak twierdził, spotkał na targach budowlanych. Atrakcyjna, trzydziestodwuletnia brunetka szybko zawróciła mu w głowie. Wysoka, szczupła, ale nie chuda, z krągłymi biodrami i średniej wielkości biustem, zdecydowanie zwracała na siebie uwagę. No i nie przeszkadzała jej pięćdziesiątka na karku adoratora.
 
Złośliwi szeptali, że to zasługa wypchanego portfela Skoteckiego. On sam nie słyszał, lub nie chciał słyszeć tych docinków. Po pół roku znajomości kupił naręcze czerwonych róż i pierścionek z wielkim brylantem. Ewa, trzepocząc rzęsami, oświadczyny przyjęła i w trzy miesiące później była już panią Skotecką.
 
Dla Piotra ostatni rok był szokiem. Niby wiedział, że ojciec musi żyć dalej, jest jeszcze w sile wieku i potrzebuje kogoś u boku, ale w głębi serca nie pogodził się z tym, że inna kobieta zajmuje miejsce jego matki. Do samej Ewy Piotr żywił uczucia ambiwalentne. Z jednej strony była intruzem wdzierającym się do ich domu, nie mógł jednak powiedzieć, że nie starała się zyskać jego sympatii. Była miła, uśmiechnięta, nigdy nie traktowała chłopaka protekcjonalnie. Kiedy miesiąc temu Piotr dostał na osiemnaste urodziny kluczyki od srebrnego Tiburona, Maciej wyraźnie zaznaczył, że to prezent od ich obojga. Było jeszcze coś. Ewa zwyczajnie podobała się młodemu Skoteckiemu. Zawsze atrakcyjna, zadbana, wywoływała u pasierba dreszcze podniecenia. Piotrek uwielbiał patrzeć na jej ponętne kształty, kiedy w skąpym stroju opalała się w ogrodzie. Kobieta była świadoma swojego ciała, lubiła je i chętnie nim kokietowała. Wyglądała seksownie i w wieczorowej kreacji, kiedy szła z Maciejem na oficjalną kolację, i w zwykłych dżinsach i bawełnianej koszulce. Zwykle nie zakładała wtedy stanika, kusząc odciskającymi się na cienkim materiale sutkami.
 
Raz nawet Piotr widział ją prawie nagą, kiedy opalała się topless. Przekonana, że jest sama, ułożyła się wygodnie na tarasie. Zdjęła górę kostiumu, wystawiając piersi na słońce. Chłopak jak urzeczony patrzył z ukrycia na wypięte półkule zwieńczone ciemnymi brodawkami. Jakby tego było mało, Ewa przeciągnęła się zmysłowo na leżaku, eksponując idealnej wielkości biust. Piotr jeszcze nigdy nie miał tak potężnej erekcji. Sięgnął do penisa i kilkoma rucham doprowadził się do ekstazy. Później wielokrotnie pieścił się, myśląc o pięknej żonie ojca.
 
Pewnego wieczora zakradł się pod ich sypialnię. W pomieszczeniu panował półmrok, jednak odrobina światła sącząca się ze stojącej obok łóżka lampy pozwalała obserwować pieszczącą się parę.
 
Ukryty w ciemnościach Piotr z wypiekami patrzył, jak Ewa ściąga spodnie męża i bierze jego członka w usta. Oddany w opiekę pełnych warg i zwinnych dłoni penis powoli staje się sztywny. Kobieta liże go jeszcze przez chwilę, po czym kładzie się na wznak, seksownie podciąga jedwabną koszulkę i zapraszająco rozchyla uda. Wolno przeciąga dłońmi po ich wewnętrznej stronie. Maciej powoli wchodzi na nią. Zatrzymuje się na moment, sięgając ręką w okolice krocza. Choć Piotr nie widzi tego wyraźnie, wyobraża sobie, jak ojciec właśnie nakierowuje męskość na upragniony cel. Gwałtownym ruchem przesuwa się do przodu. Ewa wydaje z siebie jęk i wygina cudowne ciało. Oplata Skoteckiego nogami. Ten zaczyna w nią wchodzić, od początku robiąc to szybko, gwałtownie. Wbija się w piękną brunetkę, sapiąc głośno. Kobieta unosi biodra, chcąc by kochanek wszedł jeszcze głębiej, do końca wypełnił jej wnętrze. Każde pchnięcie kwituje rozkosznym jęknięciem. Czując wzwód Piotr nie wytrzymuje, wkłada rękę w bokserki i zaczyna się onanizować. Zdecydowane ruchy obejmującej kutasa dłoni z każdą sekundą przybliżają orgazm. Stara się robić to jak najciszej. Zresztą zaaferowani sobą kochankowie i tak nie zwróciliby na niego uwagi. Maciej przyspiesza jeszcze. Pod wpływem tej szaleńczej galopady pojedyncze jęki kobiety przechodzą w ciągłe kwilenie. Starszy Skotecki dobija brutalnie kilka razy i zastyga w bezruchu. Ewa czuje jak kolejne porcje spermy tryskają do jej rozgrzanego wnętrza. W tym samym momencie dochodzi Piotr, szarpie się konwulsyjnie i opiera o ścianę w obawie przed utratą równowagi. Ewa jednak nie szczytuje, porusza nerwowo biodrami, pocierając cipką o krocze męża.
 
– Jeszcze, proszę – szepce błagalnie.
 
– Kochanie, nie dam rady, przepraszam… jutro ci to wynagrodzą, obiecuję.
 
Skotecka słyszy taką obietnicę często, za często. I zazwyczaj jest to obietnica bez pokrycia. A potrzeby erotyczne tej emanującej seksem kobiety zawsze były bardzo duże. Skotecki nie jest w stanie ich zaspokajać. W początkach znajomości tłumaczyła sobie, że to nie jest najważniejsze, że potrafi zdusić ciągłe pragnienie rozkoszy. Niestety. Maciej natomiast nigdy nie był dobrym kochankiem. Zazwyczaj nie dba o jej orgazm, nie daje namówić się na eksperymenty. Ewie szczególnie brakuje pieszczot oralnych, na które zawsze była szczególnie łakoma.

Erotyczny wywiad miesiąca: Joanna Dark vel Ladacznica

Kochani, oto długo przez was oczekiwany wywiad ze mną w roli głównej. Rozmowę poprowadził zaufany dziennikarz, który - z wiadomych względów - przybrał pseudonim. Zapraszam do lektury.
 
 
1. Joanna Dark, Ladacznica, Midnight Pearl, Leila - kim tak naprawdę jesteś?
 
Jestem każdą z tych postaci, jestem każdą z męskich fantazji, jestem ucieleśnieniem waszych marzeń.
 
2. Dlaczego wybrałaś taki zawód?
 
Jaki zawód? Powiedz na głos i pełnym zdaniem co masz na myśli. Chcę to usłyszeć.
 
3. W porządku. Tak więc czemu wybrałaś zawód luksusowej prostytutki?
 
No widzisz, jak się chce, to można wznieść się na wyżyny a nie tkwić w gęstwinie pruderyjnych konwenansów.
 
A wracając do meritum, zostałam luksusową prostytutką, ponieważ kocham luksus, pieniądze i wpływy. To jedna strona medalu, druga zaś jest taka, że kocham poznawać nowych ludzi, studiować ich psychikę, reakcje, zachowania...
 
4. Pominęłaś seks. Celowo?
 
Bynajmniej. Seks jest nieodłącznym elementem działalności związanej z luksusową prostytucją. To oczywiste, że lubię się kochać. Ty nie?
 
5. Owszem ale ja nie zarabiam na świadczeniu usług seksualnych.
 
Ja również. To, co oferuję, to towarzystwo. Wizyta w teatrze, obecność na bankiecie firmowym - to moja polska rzeczywistość. Gdy jestem w Niemczech, tamtejsze "Begleitung" jest podobne.
 
6. Często bywasz w krajach niemieckojęzycznych?
 
Średnio dwa razy w miesiącu. Prowadzę na tym obszarze rozliczne interesy. Gwoli precyzji, jestem w ścisłych relacjach biznesowych z kilkoma sexshopami, nocnymi klubami, odwiedzam również ludzi związanych z organizacją targów erotycznych typu Venus, EroFame.

Wyznania swingersa...

Wyznania swingersa
 
- Zawsze miałem duże potrzeby seksualne. Gdy się rozwiodłem, hamulce puściły. Wtedy pierwszy raz poszedłem na sex party - opowiada 40-latek. - Może jestem seksoholikiem, ale nie czuję się zboczeńcem, dobrze mi z tym moim swingowaniem - podkreśla.
 
Seksuolog Andrzej Depko w swojej książce „Chuć, czyli normalne rozmowy o perwersyjnym seksie” tłumaczy, że swingowanie wywodzi się z języka angielskiego i oznacza huśtanie się, bujanie. W tym przypadku chodzi o uprawianie seksu z wieloma partnerami w kręgu znajomych lub z przypadkowymi ludźmi. Formy tych kontaktów mogą przybierać różne formy, z orgią włącznie.
 
Podobnie zjawisko definiują Marcin Demczuk i Andrzej Cudo z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w pracy naukowej pt. ”Różne oblicza zazdrości wśród swingersów. Badania pilotażowe”. Według nich "swinging to sytuacja, w której partnerzy będący w trwałej relacji, za obopólną zgodą, angażują się w zachowania seksualne w tym samym czasie i w tym samym miejscu z innymi osobami będącymi w związkach lub w stanie wolnym. Zachowania te są planowane i mogą mieć charakter orgiastyczny lub też formę stosunków odbywających się w otoczeniu bardziej intymnym”.
 
Marcin na adres klubu swingersów trafił przez internet. Żeby do niego przystąpić, musiał przejść przez sito wypełnianych formularzy. Niezbyt skomplikowanych: imię, nazwisko, płeć, e-mail, numer telefonu. Marcin wszystkie rubryki wypełnił fikcyjnymi danymi.
 
Prawdziwa była za to jego rozmowa telefoniczna z właścicielami klubu - ostatni etap „rekrutacji”.
 
- Pytali cię o stan zdrowia, o preferencje seksualne? - dociekam.
 
- Nie, to była raczej taka zwykła gadka-szmatka. Pewnie chcieli sprawdzić, czy w ogóle umiem mówić - śmieje się Marcin. - Z rozmowy przez telefon trudno było im wywnioskować, czy jestem dewiantem seksualnym. A nie jestem - zastrzega.
 
Urozmaicić sobie życie
 
Prowadzony przez małżeństwo w wieku około czterdziestu lat klub swingersów, którego stałym klientem jest Marcin, mieści się w willi, 60 kilometrów od Wrocławia. Dom jest jakby specjalnie przystosowany do erotycznych spotkań. Duży salon z wygodnymi, miękkimi sofami i fotelami, intymne oświetlenie, olejne obrazy z wizerunkami koni w galopie, kominek. Klimat trochę jak u angielskiej arystokratycznej rodziny z zeszłego stulecia.
 
Dla chętnych - sauna i jacuzzi. Na barku zaopatrzonym w gatunkowe wódki, koniaki, whisky, białe i czerwone wino oraz wytrawne przekąski leżą też prezerwatywy różnych producentów, rozmiarów i smaków. Na stylowej komodzie porozmieszczane są erotyczne zabawki: wibratory, dilda, pokryte miękkim puszkiem różowe kajdanki na ręce, a także skórzane na nogi.
 
- Prowadzicie dom publiczny? - pytam Dagmarę i Jacka, właścicieli domu. - Nie żartuj! - stanowczo zaprzeczają - To po prostu nasz styl życia. Nie mamy dzieci, jesteśmy zamożni. Dużo podróżujemy. I chcieliśmy urozmaicić nasze życie erotyczne - mówi Dagmara.
 
A Jacek dodaje: - W pewnym momencie klasyczne pożycie we dwójkę przestało nam wystarczać. Pomyśleliśmy, że warto byłoby dodać do naszego małżeństwa nieco ekscytującego pieprzu. Otworzyliśmy nasz dom dla takich jak my. Dla swingersów.
 
Nie są znane statystyki dotyczące polskich swingersów. Ilu Polaków wymienia się partnerami? Ile jest takich klubów? Przeglądając oferty w internecie można policzyć, że jest ich ponad setka. Więcej wiadomo o Europie Zachodniej, tam doliczono się ponad 5 tysięcy działających klubów.

Agentka nieruchomości - opowiadanie erotyczne

– Więc szukasz jakiegoś małego mieszkanka, co? – uśmiechnęła się zalotnie. Karolina była kobietą kilka lat po trzydziestce i pośredniczką nieruchomości, pomagającą wyszukać mieszkania klientom swojej agencji. Jak zawsze, przyjmowała klientów w swoim biurze w kamienicy w centrum miasta.
 
– No, tak – przytaknął Piotr. – Był absolwentem, który właśnie skończył studia i postanowił wyprowadzić się z hałaśliwej studenckiej stancji, szukając dla siebie kawalerki. – Szukam czegoś, co będzie nie za duże i raczej spokojne. Potrzebuję trochę ciszy dla siebie, a że zaczynam pracę, cóż, nie będę musiał już imprezować ze znajomymi. Wie pani jak to jest – trzeba się po prostu wyciszyć.
 
– Wiem – uśmiechnęła się jeszcze szerzej, czym jeszcze bardziej go speszyła. – Karolina – przeszła do niego po imieniu, podając mu rękę.
 
Uścisnął lekko jej dłoń i również się przedstawił. Teraz dostrzegł, że jest bardzo ładna. Chociaż była od niego nieco starsza, bardzo mu się podobała. Jej włosy spływały delikatnymi falami na ramiona, a usta podkreślone transparentną szminką sprawiały kuszące wrażenie niewypowiedzianej obietnicy. Szary i nieco formalny kostium, składający się z rozpiętej garsonki i spódnicy do kolan dodawał jej profesjonalizmu. Nie mógł się również powstrzymać od dyskretnego spojrzenia na kształt jej piersi pod białą bluzką. Wydawało mu się nawet, że jest w stanie dostrzec delikatny zarys jej lekko sterczących sutków…
 
– To co, idziemy? To tylko kilka kroków stąd. – Wyrwała go z zamyślenia, przyglądając mu się uwagą.
 
– Tak. – Chłopak nieco się speszył i zaczerwienił, podnosząc się gwałtownie z fotela.

Sugar dating, czyli sponsor i utrzymanka

Wspólna kolacja warta jest kilkaset złotych, za spędzony z nim dzień dostają jeszcze więcej. Najważniejsze to znaleźć odpowiedniego sponsora. Życie, studia i wakacje za darmo. Nie wstydzą się mówić, że są utrzymankami. To nie tylko zdesperowane studentki. Sugar daddy opowiada, jakie kobiety decydują się na sponsoring. I co kieruje mężczyznami, którzy zamiast szukać „tej jedynej”, wolą sobie kogoś wynająć.
 
W sieci roi się od portali randkowych. Partnera można znaleźć na podstawie tego, co się lubi, albo czego się nienawidzi. Są grupy dla ateistów i katolików, dla fanów „Gwiezdnych wojen”, fetyszystów, niepełnosprawnych, pracoholików i brzydali. Ale najwięcej kontrowersji budzą portale dla utrzymanek i sponsorów.
 
Na początku sugar dating cieszył się największą popularnością w Skandynawii, USA i Francji. Jednak z czasem skandynawskie strony zaczęły być zalewane ofertami od Polek. Sugar babes znad Wisły było tak dużo, że i u nas powstały wersje zagranicznych serwisów.
 
- W relacji sugar daddy i sugar babe, role płci są często z góry określone i tradycyjne. To mężczyzna dba o kobietę, rozpieszcza ją i sprawia, że jest szczęśliwa. Kobieta może skupić się na byciu kobietą, na spełnianiu się oraz na byciu dobrą partnerką - czytamy na jednym z portali. I dalej: sugar daddy to dojrzały i doświadczony mężczyzna. Sprawuje on kontrolę nad swoim życiem i finansami, którymi chętnie dzieli się z piękną i często młodą kobietą. Sugar babe nie próbuje naciągać mężczyzn na drogie prezenty i życie w luksusie. Jest to piękna, pewna siebie kobieta ceniąca sobie towarzystwo dojrzałego i doświadczonego mężczyzny, który troszczy się o to, by żyła na poziomie, na który zasługuje.
 
Obrazek stary jak świat. Młoda i piękna dziewczyna u boku majętnego mężczyzny.
 
Twórcy skomercjalizowanego „sugar datingu” odżegnują się od określeń typu „seks za pieniądze”, tłumacząc, że związek utrzymanki i sponsora to po prostu wymiana korzyści. Jednak niewielu to przekonuje. Pod artykułami na ten temat aż roi się od komentarzy internautów, którzy użytkowniczki takich portali mieszają z błotem.
 
W rzeczywistości, jak wyjaśnia Rikki Tholstrup Jorgensen, właściciel portalu sugardaters.pl, największą grupę użytkowników stanowią sugar daddies (sponsorzy: 42 proc.), następne w kolejności są sugar babes (utrzymanki: 31 proc.).
 
Zaskakująco duży procent stanowią tzw. sugar boys (utrzymankowie: 20 proc.) - bo jak się okazuje - młodzi, atrakcyjni mężczyźni bez grosza przy duszy również chętnie poszukują sponsorek. Te ostatnie, czyli sugar mamas to jednak zdecydowanie najmniejsza grupa (7 proc.).
 
Źródło: kobieta.wp.pl
 

Seks w operze - opowiadanie erotyczne

8 marca 2016 roku będzie niewątpliwie datą pamiętną. Tak się bowiem złożyło, że w Dzień Kobiet towarzyszyłam pewnemu wpływowemu mężczyźnie w operze.
 
Lubię tego typu sztukę. I nie chodzi mi o poziom znacznie wykraczający poza rozrywkę maluczkich. Przede wszystkim chodzi o elegancką oprawę, styl w jakim przekaz dociera do odbiorcy, chłód wyzierający z ducha dystynkcji, jaki unosi się podczas trwania opery.
 
Dość jednak o kulturze wyższej. Skoncentrujmy się bardziej na sprawach bardziej przyziemnych, a dokładniej rzecz ujmując - cielesnych... Oto bowiem opera rozgrywająca się na moich oczach była jedynie zasłoną dymną; zasłoną przed prawdziwą sztuką...
 
W scenie, w której dane mi było zagrać, główna rola przypadła w udziale istocie niezwykle pięknej. Motyl, który tego wieczoru stał się prezentem z okazji Dnia Kobiet, z lekkością, rzekłabym - z gracją spoczął na moim... łonie. To miejsce upatrzył sobie szczególnie, powodowany ciekawością i lubieżnymi myślami swojego właściciela.
 
Gdy podczas antraktu rozkoszny motyl zagościł na dobre między mymi udami, nie byłam jeszcze świadoma tego, co nastąpi. A działo się, oj działo...
 
Gdy salę pokrył mrok a scenę wypełniła muzyka towarzysząca znakomitej grze artystów, mój spektakl zaczął toczyć się w zupełnie innym wymiarze. W świecie, w którym się znalazłam, nie było strawy dla ducha, tylko dla ciała. To moja cielesność była w centrum uwagi.
 
Mając między nogami wibrator w formie motyla, który zmysłowo "położył" skrzydła na mojej muszelce, z trudem opanowywałam emocje. Te jednak były nie do opanowania. A wszystko za sprawą towarzyszącego mi mężczyzny.
 
Dyskretny pilot, który dzierżył w dłoni, był wyznacznikiem aktywności rozkosznego owada. Wystarczyło uruchomienie przycisku, a motyl wzbijał się do lotu, przyprawiając moje ciało o przyjemne dreszcze...
 
Długa, czerwona suknia, a pod nią ekskluzywna bielizna erotyczna, skutecznie skrywały drżenie ud i lubieżne pulsacje wyposzczonej szczeliny, niestety słodki grymas malujący się na mej twarzy nie pozostawiał złudzeń co do rozkoszy, która skutecznie mnie pochłaniała.
 
Całe szczęście, że operowe arie artystów skupiały na sobie spojrzenia przybyłych gości. Gdyby nie to, wszystkie oczy zwróciłyby się w moją stronę, a dokładniej rzecz ujmując - na moje łono, które przyjemnie zwilgotniało...
 
Byłam tak napalona, że zaczęłam mruczeć podobnie jak rozkoszny gadżet erotyczny. Co ciekawe, mężczyzna, któremu towarzyszyłam, zachowywał kamienną twarz i stoicki spokój. Bawiła go cała sytuacja, więcej - podniecała go świadomość władzy nad moimi emocjami. Dlatego, bez żadnych oporów, hojnie wykorzystywał cały wachlarz możliwości dyskretnego pilota.
 
To musiało zakończyć się słodkim finałem, i tak też się stało. Nim opera dobiegła końca, rozkosz wypełniła każdy fragment mego ciała, po czym zniknęła w niebycie słodkiego zatracenia niczym motyl unoszący się nad pachnącą kwieciem łąką. Nigdy bym nie pomyślała, że motyl może dać kobiecie tyle przyjemności...
 

Szukaj

Ostatnio dodane

Newsletter

Zapisując się na newsletter, zgadzam się na przetwarzanie danych osobowych, akceptując warunki Polityki prywatności.
BIGtheme.net http://bigtheme.net/ecommerce/opencart OpenCart Templates